Wróżka

Posted: Luty 16, 2012 in Uncategorized
Tagi: ,

Piję (redsik malinowy), palę (vaniliowe cygaretki), zajadam się pączkami (bo dziś Tłusty Czwartek) i próbuję uciec wyrzutom sumienia z powodu niewykonania planu – tak, mam plan…

Tak, zaczynam – znów – od początku, tym razem chyba po raz pierwszy na prawdę. Nie, nie zaczynam sama. Tak, mam teraz Wróżkę. Wróżka jest zarazem bardzo miła a jednocześnie niemiłosiernie konkretna. Lubi układać plany… Po latach wywnętrzniania się, to dość dziwna sytuacja… Czuję się lekko nieswojo wyznaczając zadania, daty i godziny, a zarazem to w jakiś sposób działą, już samo robienie planu trochę mnie ożywiło. Robienie planu to wszakże też jakieś działanie. Z drugą osoba jest jakoś łatwiejsze i zarazm…. hmm… realniejsze… jeżeli się coś wypowiedziało na głos, drugiej osobie, trzeba to potem wykonać…

Tak więc mam Wróżkę, mam plan i widzę światełko w tunelu, które być może nie jest światłem pociągu ani świetlikami…

Patrzę przed siebie!

Flamenco

Posted: Styczeń 25, 2012 in Uncategorized

wpis z 20.01.2012: 

Siedzę w Chimerze, jak zwykle, choc całkiem przypadkowo… Starsza Pani ze Starszym Panem popijają czerwone wino, dwaj młodzi mężczyźni, siedzący dwa stoliki dalej, siorbią mate i żywo o czymś dyskutują… zazdroszczę im, dawno tak z nikim nie rozmawiałam, a ja piję piwo i pisze… ale oczym tu pisać? Mogłabym napisać o flamenco (wracam właśnie z drugich zajęć – ach te dwójki mnie dziś prześladują!) ale jak to opisać? flamenco, taniec, ruch, rytm, emocje… raz dwa trzy cztery pięć sześć… przez półtorej godziny głowa jest wolna od wszelkich zmartwień, myśli krąża tylko wokół kroków, ruchów rąk i dłoni… raz dwa trzy cztery pięć sześć.

O CZYM NIE MOŻNA MÓWIĆ
O TYM TRZEBA TAŃCZYĆ
O CZYM SIĘ TAŃCZY
O TYM TRUDNO MÓWIĆ…

Posted: Styczeń 10, 2012 in Uncategorized
Tagi: , ,

…jest już za późno…
…nie jest za późno…
…jest już za późno…
…. nie jest za późno…

Piję piwo (Lech Premium), palę papierosa, i udaję, że mam coś do napisania… coś do powiedzenia…

… coś pozytywnego, coś pozytywnego…

Otwieram oczy… powoli… budzę się… stanęłam na rozdrożu i wybrałam drogę… nie mam pojęcia czy jest ona właściwa, ale wycofywać się nie mam zamiaru, to moja droga, dokądkolwiek mnie ona zaprowadzi…

… Choć droga jest bez końca
Pozornie bez znaczenia
Mniemam, że mam powody
By drogi swej nie zmieniać
Nie zmieniać, nie zmieniać
Nie zmieniać ….

Wpadła ostatnio w moje ręce najzupełniejprzypadkowo książka “Fragmenty” z zapiskami i wierszami Marylin Monroe… do tej pory jakoś Marylin znajdowała się daleko poza granicami mojego zainteresowania i chyba dobrze, oficjalny image Monroe jest zupełnym przeciwieństwem tego, który wyziera z kart tej książki…. ale sza… nic wiecej nie powiem, przeczytajcie sami.


Wróżba z ciastka

Posted: Styczeń 6, 2012 in Uncategorized

Wróżba z ciastka:

” Niech emocje nie przysłonią Ci właściwego celu. Gwiazdy nad Tobą ułożyły się w pełnej harmonii.”

Wyszedłszy z zza zakrętu, znalzłam się na rozdrożu… Gwizdy w pełnej harmoni są raczej niewidoczne, a emocje przesłaniają wszystko….

Może warto wróćić tam, gdzie wszystko się zaczęło?…

Na zakręcie 2

Posted: Listopad 25, 2011 in Uncategorized
Tagi:

Nie słyszę…

Czekałam na sygnał – nie nadszedł

Nie widzę…

Przyszłość oblała się smoła i oblepiła pierzem…

Nie mówię…

Czasem napiszę o tym co w duszy lub na języku

Nie czuję…

Nie złoszczę się i nie raduję…

Pustka odmieniona przez wszystkie przypadki…

Znikam…

Kryzys oznacza punkt zwrotny – będzie lepiej lub gorzej, wstaniemy lub upadniemy… idzie wyż w kierunku Grzenzawiska… wszystko zależy od tego ci zdarzy się jutro… sodoma i gomorra albo raj… w każdym razie nie ma już trzeciej drogi… wszystko zależy od decyzji kogoś innego, kogoś obcego…

Pieniądze… podobno szczęścia nie dają, ale trudno być szczęśliwym bez nich… jak być szczęśliwym musząc pożyczać pieniądze na bilet do Poznania…

Jeszcze nic nie wiem, ale już mam plany… flamenco, kurs angielskiego, wyrób kolczyków, papier do pasteli… jeszcze nic nie wiem, ale myślę pozytywnie – skąd mi się to wzieło???…

Może dlatego, że już na prawdę nie ma wyjścia.. wóz albo przewóz… wracamy do życia, albo… albo…. albo śmierć lub szpital…

A może jednak czeka coś na mnie jeszcze… może ten czas był potrzebny, żeby zebrać siły, żeby dojrzeć, uporać się ze swoimi demonami…

Demony nadal są… może zawsze będą ze mną, ale już patrzę na nich inaczej, już nie są częścią mnie… są jak sąsiedzi… można ich lubić lub nie lubić, ale są.. tak po prostu, po sądziedzku, coś tam czasem szepną, pomachają łapką, ale ja już mam do gdzieś… nie muszę ich słuchać…. zaakceptowałam ich istnienie, mogę także czasem do nich pomachać, ale nic więcej….

Jestem tu i teraz…

Lubię…

Posted: Listopad 11, 2011 in Uncategorized
Tagi: ,

Lubię rzeczy niecodzienne, nietuzinkowe… Lubię pić piwo w herbaciarni… Lubię goździkowe papierosy, krem do rąk wyglądający jak tubka farby… piwo o smaku tequili… naleźniki ze szpitnakiem… Lubię spontaniczność , jechać przez całe miasto, żeby szukać czerwonej sukienki, bez planu, nie patrząc na zegarek…

Na horyzoncie się nagle rozjaśniło… we wtorek jadę na targi w Lipsku, a potem może znajdzie sie wreszcie praca, ale sza!… żeby nie zapeszyć…

pustka po raz n-ty

Posted: Listopad 1, 2011 in Uncategorized
Tagi:

Jest źle i robi się coraz gorzej. Nic mi się nie chcę, budzę się strasznie zmęczona, wszystko jest mi obojętne… tylko pisać mi się nadal chce, chociaż nie ma o czym, a może właśnie tym bardziej? Już zadawałam to pytanie, ale powtórzę raz jeszcze – jak opisać pustkę? Jak opisać totalne znudzenie i radykalną niemoc?… Może można to jakoś pokazać, zaśpiewać albo zatańczyć?…

I znów myśli-S… i znów chęci do okaleczania siebie… do ukarania się za własną bezsilność… do zrobienia czegoś, czegokolwiek, co by coś zmieniło…

Posted: Październik 25, 2011 in Uncategorized
Tagi: , ,

Między spojrzeniami
Stoi cisza, której słuchamy…

Dorota Miśkiewicz “Aksamit”

Milczenie… podobno jest złotem… czasem jednak boleśnie uwiera… Spojrzenia… ukradkowe, nie lubię patrzeć prosto w oczy… Chcę=boję się=nie chce… (o)błędne koło… pustka… to już było… powoli robi się nudne… jeśli nie ma o czym mówić,  rozmawiamy o terapii… ale przecież jest o czym mówić, nawet krzyczeć… tylko słowa uciekają z końca języka…

Papierosy i zapałki

Posted: Październik 6, 2011 in Uncategorized
Tagi: , ,

Otworzyć się.
Zdjąć maskę.
Pokazać twarz.
Tylko którą?
i komu?